I mamy już początek grudnia, a ja nie wiem jeszcze jak w tym roku uda mi się wszystko upiec. Weekendy spędzam na uczelni, w tygodniu też niestety brakuje czasu na pieczenie. Najwyższa pora na urlop. Czekam, aż spadnie śnieg i nada zimie świątecznej atmosfery, chociaż biorąc pod uwagę moje dojazdy uczelniane lepiej byłoby, gdyby śniegu nie było. Jak to się mówi, będzie co ma być. Ostatnio zabrałam się, za przygotowywanie świąteczno-zimowych przepisów - przyznaję z nieco większym opóźnieniem niż planowałam, ale cóż... ważne, że udało się coś zrobić. A efekt widzicie sami - Sernik piernikowy!