W swoim życiu spotkamy całą masę ludzi, z niektórymi przystaniemy i poznamy lepiej, innych zaś omijamy w ciągłym codziennym biegu oceniając już na samym początku. Na każdym etapie znajomości uczymy się czegoś więcej. Jeżeli spotkacie kogoś, kto Wam powie, że on nigdy nie ocenia człowieka od razu- książki po okładce, nie wierzcie mu. Wszyscy to robimy. Oceniamy. Tak już mamy.W ciągu zaledwie kilku – kilkunastu sekund już wiemy, czy chcemy nawiązać z tą osobą kontakt, czy też nie. Oceniamy innych, ich działania, ich poglądy w oparciu o własne doświadczenie, wychowanie, kulturę, poglądy. Sama podczas studiów podyplomowych zostałam bardzo szybko oceniona w oparciu o stereotypy. Podczas jednego ćwiczenia na studiach mieliśmy podejść do każdego i zamienić kilka zdań, dowiedzieć się czegoś więcej o swoim rozmówcy- a przede wszystkim starać się nie szufladkować tych z kim rozmawiamy. Jeden z moich rozmówców, kiedy dowiedział się, że (w tamtym czasie) pracuję w urzędzie, zaczął się mnie pytać po co poszłam na studia podyplomowe i to takie, skoro jako „urzędas” mam już zapewnioną pracę do emerytury. Niestety, moja odpowiedź, że chcę się rozwijać, podnieść swoje kwalifikację i sama tematyka studiów podyplomowych mnie interesuje, nie pomogła. Jedyne co usłyszałam, że nie jest mi to do niczego potrzebne. Cóż, sama wtedy zaszufladkowałam tą osobę – jako skończoną „adwokacinę” i nie zamieniłam już nią więcej nawet jednego słówka. Szkoda moich nerwów i tłumaczenia, że nawet jeśli pracowałam w urzędzie to stać mnie na więcej i mam prawo chcieć czegoś więcej od pracy… od siebie…. od życia…